Bayern w meczu na szczycie Bundesligi pokonał RB Lipsk 3:0. Robert Lewandowski strzelił gola i brał udział przy wszystkich akcjach bramkowych. Monachijczycy poskromili drużynę czerwonych byków a Polak był torreadorem, który odgrywał główną rolę w przedstawieniu.

RB Lipsk to robiący w Niemczech wielkie zamieszanie klub sponsorowany przez znaną markę napojów energetycznych. Oficjalnie to Rasen Ballssport ale dwa czerwone byki napoju są w klubie wszechobecne. RB Lepzeig zasilony energetyczną gotówką zbudował dobry zespół, który przegrał dopiero drugi mecz w sezonie. Tym razem beniamek, który przed bezpośrednim starciem z Bayernem miał na koncie tyle samo punktów, nie miał nic do powiedzenia.

Reklama / Advertisment

 Minął kwadrans i Lewandowski huknął w słupek, w odbitą piłkę wpadł dobrze wbiegający Thiago i dal Bayernowi prowadzenie. Kilka minut później, po błędzie obrony z Lipska Polak ruszył na bramkę, przed polem karnym podając do Thiago, który wystawił piłkę na strzał dla Xaviego Alonso. Bawarczycy szybko prowadzili 2-0, a rywale po 30. minuntach stracili piłkarza z czerwoną kartką po brutalnym, taktycznym faulu. Emil Forsberg wyleciał z boiska a jeszcze przed przerwą były lechita sam trafił do siatki.

„Lewy” pewnie wykorzystał rzut karny strzelając w Bundeslidze gola nr. 133. Tylko jeden obcokrajowiec w historii strzelił w niemieckiej ekstraklasie więcej goli, był to Claudio Pizarro. Lewandowski do pokonania Peruwiańczyka potrzebuje jeszcze 58 trafień. Choć w drugiej połowie meczu na szczycie były okazje do poprawy strzeleckiego dorobku, bramki już nie padły. Bayern jest liderem Bundesligi i murowanym kandydatem do mistrzostwa. Powtórka scenariusza z krajowym dubletem i tytułem króla strzelców dla reprezentanta Polski jest bardzo prawdopodobna.

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułPięciu Polaków w TCS
Następny artykułLewy górą!