Otwarte okno transferowe Lotto Ekstraklasy powinno przynieść sporo emocji. Kto wygra zimowy wyścig po piłkarzy, wygra całą ligę. Najwięcej do kupienia mają Legia i Lech. Dla porównania, kupuje też Manchester City.

Legia musi poradzić sobie w obliczu straty kilku czołowych piłkarzy. Nikolić i Prijović, którzy dali Legii Ligę Mistrzów w tym roku nie zagrają już w Lotto Ekstraklasie. Na walizkach jest także obrońca Bartosz Bereszyński, mistrzowie Polski muszą uzupełniać luki. Na początek ściągnęli do siebie Artura Jędrzejczyka z Krasnodaru. W Warszawie czekają też na przylot nigeryjskiego napastnika Daniela Chimy Chukwu, który grał ostatnio w chińskiej drugiej lidze. Chukwu pokazał się przeciwko Legii w barwach Molde kilka lat temu i nawet strzelił jej gola. Najwidoczniej, tamten występ musiał zrobić wrażenie na włodarzach klubu ze stolicy.

W Lechu Poznań lista piłkarzy, którzy mogą zniknąć zimą jest długa. Formella, Kadar, Arajurii, Jóźwiak, Wilusz, Gumny są już w innych klubach, lub mocno się przymierzają. Jeśli pojawi się dobra oferta za Dawida Kownackiego, niewykluczone, że także zostanie przyjęta. W Poznaniu pojawił Rumun Mihai Radut, ale to jeszcze nie koniec zakupów. Poznaniacy na pewno jednak szaleć nie bedą, możliwości finansowe Lecha, w porównaniu do Legii są mocno ograniczone.

Prezes Legii zapowiada nowy budżet klubu w granicach 250 mln. zł. czyli kilka razy więcej niż budżet Lecha, nie wspominając o reszcie ligowej stawki. Transfery mistrzów Polski mogą dać im w kraju lata dominacji. Piłkarze kupowani za więcej niż milion euro, za sowite wynagrodzenie robią w lidze różnicę. Ostatnim przykładem może być Vadis Odidja-Ofoe, który na boisku pokazuje wyraźnie przełożenie na pieniądze. Na zawodnika za przykładowe 1.5 mln. euro stać dziś w Polsce tylko Legię.

W kwestii sum płaconych za piłkarzy przez nasze kluby warto znaleźć porównanie. Manchester City kupił z brazylijskiego Palmeiras utalentowanego 19-latka Gabriela Jesusa. Do plejady gwiazd Pepa Guardioli dołączył za 32 mln. euro. Taki kontrakt, wraz z roczną pensją uczyniłby z Legii drużynę jednego piłkarza.