Żaden klub, który korzystał z szatni gospodarzy na Stadionie PGE Narodowy nie wygrał tam meczu. Trzeci kolejny raz gorycz porażki przełknąć musieli we wtorek piłkarze poznańskiego Lecha. Wcześniej przegrywały Legia, Real, Zagłębie i Dnipro.

Statystycy nazwą to ciekawostką lub przypadkiem, przesądni powiedzą o „klątwie” ciążącej na tej szatni. Miejsce przeznaczone dla drużyny pełniącej rolę gospodarza na PGE Narodowym jest naznaczone porażką. Wszystkie kluby, który do tej pory korzystały z pechowej szatni przegrały swoje mecze.

Reklama / Advertisment

Jako pierwsza przegrała towarzyski mecz z Sevillą Legia. Po niej Real Madryt przegrał towarzysko z Fiorentiną a Zagłębie Lubin w finale Pucharu Polski z Zawiszą. Dwa kolejne finały PP w roli gospodarza przegrał Lech z Legią a finał Ligi Europy Dnipro pokonane przez Sevillę. Po wtorkowym dramacie Kolejorza mamy komplet siedmiu porażek „gospodarzy” w siedmiu meczach.

– Mieliśmy dużo sytuacji stuprocentowych, wystarczyłoby ich nie na jeden mecz, tylko na dwa, a i tak nie zdobyliśmy żadnego gola – mówił smutny trener Lecha Nenad Bjelica. – Nie wiem co się stało, brakowało nam koncentracji i skuteczności. Po meczu szatnia jest rozczarowana – zakończył Chorwat. Złośliwi powiedzieliby, że raczej zaczarowana.

Feralna szatnia długo nie służyła też reprezentacji Polski. Przez ponad dwa lata wygraliśmy tam o punkty tylko z San Marino, remisując z Grecją, Rosją, Anglią i Czarnogórą. Do tego przegraliśmy z Ukrainą i towarzysko ze Szkocją. „Klątwa” została jednak przełamana historycznym zwycięstwem z Niemcami. Od tamtego spotkania Polska na PGE Narodowym 6 razy wygrała, tylko raz remisując. Kluby korzystające z tej szatni wciąż nie zwyciężyły tu ani razu.

Klubowi gospodarze stadionu zawsze są niezwykle gościnni i choć nie ulega wątpliwości, że to nie szatnia jest winna porażek, statystyka pod jest pod tym względem intrygująca. Historia „klątwy” była powtarzana w kuluarach stadionu już przed meczem Lecha z Arką i niespodzianki nie było. Wręcz skazywani na zwycięstwo poznaniacy znów opuszczali pechowe miejsce ze spuszczonym głowami.