Warszawa, 02.05.2017. Piłkarze i kibice Arki Gdynia cieszą się z gola Luki Zarandii (C) podczas meczu finałowego Pucharu Polski z Lechem Poznań, 2 bm. na stadionie PGE Narodowym w Warszawie. (gj) PAP/BartŁomiej Zborowski

Piłkarze Arki Gdynia po raz drugi w historii, a pierwszy od 38 lat, zdobyli Puchar Polski. W finale na PGE Narodowym w Warszawie pokonali po dogrywce Lecha Poznań 2:1.

Lech wcześniej dziewięciokrotnie grał w finale Pucharu Polski i pięć razy triumfował, zaś Arka tylko raz – z powodzeniem w 1979 roku. We wtorek po raz pierwszy zmierzyły się ze sobą w decydującym meczu tych rozgrywek.

Reklama / AdvertismentREKLAMA ARTICLE INLINE

„Do trzech razy sztuka” – transparent o takiej treści wywiesili kibice „Kolejorza” tuż przed rozpoczęciem meczu. Był to bowiem trzeci z rzędu występ w finale na PGE Narodowym, ale w dwóch poprzednich edycjach przegrał z warszawską Legią.

Tym razem, w starciu z teoretycznie słabszym przeciwnikiem, był faworytem. Nie tylko z racji trudniejszej drogi do finału; pokonał m.in. trzech rywali z ekstraklasy, a Arka grała tylko z zespołami niższych klas. Drużyna z Poznania jest obecnie wiceliderem ekstraklasy, natomiast trzynastą Arkę, która ma tylko punkt przewagi nad strefą spadkową, czeka trudna walka o utrzymanie. W rundzie wiosennej ekstraklasy Lech wygrał w marcu w Gdyni aż 4:1.

Kibice obu klubów przyjaźnią się. We wtorek nieco więcej pojawiło się fanów Lecha. Zapełnili wszystkie sektory za bramką (ok. 13 tys. osób), siedzieli również w innych częściach stadionu. Sektory za drugą z bramek przeznaczono dla sympatyków Arki, ale tam część miejsc pozostała pusta. Nie obyło się bez zakazanych podczas imprez masowych rac – fani Arki, mimo apelu spikera, odpalali je kilka razy, a w końcówce meczu również kibice Lecha.

Jeden z sektorów przeznaczono dla uczestników trwającego cały sezon turnieju „Z podwórka na stadion o Puchar Tymbarku”, którego finały (dziewczynki oraz chłopcy do lat 10 i 12) przeprowadzono kilka godzin przed finałem PP.

Spotkanie zaczęło się od ciekawej akcji Arki, ale po kwadransie do głosu doszli lechici i do końca pierwszej połowy mieli zdecydowaną przewagę.

W 15. minucie po strzale głową obrońcy Lecha Jana Bednarka piłka odbiła się od spojenia słupka z poprzeczką. Kilka minut później dogodną okazję miał Darko Jevtic, ale świetniej interweniował Pavels Steinbors. Kilka razy z lewej strony próbował Marcin Robak, ale strzały napastnika Lecha były niecelne lub bronił je świetnie dysponowany łotewski bramkarz rywali.

W doliczonym czasie pierwszej połowy – po rzucie rożnym Arki – piłkarze i sztab szkoleniowy tej drużyny domagali się rzutu karnego, sugerując zagranie ręką Robaka, ale sędzia był innego zdania.

Po przerwie Lech wciąż atakował i w 53. minucie był bliski szczęścia. Po strzale głową Robaka piłka trafiła w słupek, a ponad kwadrans później szansy nie wykorzystał Dawid Kownacki. W 90. minucie jeszcze lepszą okazję zmarnował Radosław Majewski, który po kontrataku nie trafił w bramkę z pola karnego.

Do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka. W niej niespodziewanie lepsza okazała się Arka, która w ciągu kilka minut zdobyła dwie bramki. W 107. minucie golkipera Lecha Jasmina Burica pokonał strzałem głową Rafał Siemaszko (ten sam zawodnik zaliczył trafienie w marcowym meczu z Lechem w lidze), a niedługo później podwyższył po efektownym rajdzie również wprowadzony w drugiej połowie Gruzin Luka Zarandia.

„Kolejorz” odpowiedział tylko trafieniem z bliska po strzale głową kapitana Łukasza Trałki w 119. minucie. Wkrótce potem sędzia zakończył mecz i piłkarze Arki, prowadzeni od trzech tygodni przez Leszka Ojrzyńskiego, mogli zacząć świętować na boisku. Niedługo później na trybunie honorowej odebrali trofeum z rąk prezydenta RP Andrzeja Dudy i prezesa PZPN Zbigniewa Bońka. Wcześniej na szyjach wyraźnie podłamanych zawodników z Poznania pojawiły się pamiątkowe medale.

Arka zapewniła sobie występ w kwalifikacjach Ligi Europejskiej 2017/18. Jej sukces oznacza też, że Lech – obecnie drugi w tabeli ekstraklasy – stracił szansę na dublet. Z kolei jednej z drużyn z czołowej czwórki ligi, którą poza „Kolejorzem” tworzą Jagiellonia Białystok, Legia Warszawa i Lechia Gdańsk, zabraknie na międzynarodowej arenie w przyszłym sezonie.

Lech Poznań – Arka Gdynia 1:2 po dogrywce (0:0, 0:0).

Bramki: dla Lecha – Łukasz Trałka (119-głową); dla Arki – Rafał Siemaszko (107-głową), Luka Zarandia (112).

Żółte kartki: Lech – Marcin Robak; Arka – Mateusz Szwoch, Antoni Łukasiewicz, Luka Zarandia.

Sędzia: Tomasz Musiał (Kraków). Widzów 43 760.

Lech: Jasmin Buric – Tomasz Kędziora, Jan Bednarek, Lasse Nielsen (110-Mihai Radut), Wołodymyr Kostewycz – Darko Jevtic (84-Szymon Pawłowski), Łukasz Trałka, Maciej Gajos, Radosław Majewski, Dawid Kownacki (73-Maciej Makuszewski) – Marcin Robak.

Arka: Pavels Steinbors – Tadeusz Socha, Krzysztof Sobieraj, Michał Marcjanik, Marcin Warcholak – Marcus Vinicus da Silva (54-Rafał Siemaszko), Antoni Łukasiewicz, Adam Marciniak, Mateusz Szwoch, Miroslav Bożok (83-Dominik Hofbauer) – Przemysław Trytko (70-Luka Zarandia).

(PAP)

Reklama / Advertisment