Jesteśmy Mistrzami Świata! Polacy żużlową potęgą, zostawiamy w tyle Rosjan i Szwedów

3
2112
fot. wikipedia.org

Patryk Dudek, Maciej Janowski, Piotr Pawlicki i Bartosz Zmarzlik to ekipa, która nie miała sobie równych w finale Drużynowych Mistrzostw Świata na zużlu. Tor w Lesznie okazał się szczęśliwy dla Polaków, którzy odnieśli zdecydowane zwycięstwo.

Już od początku zmagań Polacy byli zdecydowanymi faworytami turnieju. Szwedzi, Rosjanie i Wielka Brytania to mocne ekipy, jednak w porównaniu z naszym zespołem prezentowali się mizernie.

Reklama / AdvertismentREKLAMA ARTICLE INLINE

Pierwsza część meczu to zacieta rywalizacja drużyn Polski i Szwecji. Mimo początkowych zwycięstw biało-czerwonych, to goście ze Skandynawii zjeżdżali na przerwę z wynikiem 10:9.

Druga część spotkania to zdecydowana przewaga Polaków. Wszystkie biegi wygrali Jnowski, Dudek Zmarzlik i Pawlicki. Ostatnią nadzieją Szwedów był dżoker Antono Lindbaeck, jednak nie był w stanie przywrócić im prowadzenia.

I tak po 18 biegach Polska zwyciężyła z liczbą 50 oczek na koncie.

Szczegółowe wyniki:
1. Polska – 50 punktów
2. Szwecja – 42 punkty
3. Rosja – 18 punktów
4. Wielka Brytania – 15 punktów

Reklama / Advertisment

3 KOMENTARZE

  1. Ruscy w najsilniejszym składzie i bez wpadki Griszy Łaguty, byliby trudnym rywalem. Gdyby zawody były w Anglii czy Szwecji, to byłoby ciekawie. W Lesznie szkodnik torowy Gałandziuk zrobił tor bardzo nudny (ale czego się spodziewać bo facecie ze Sparty Wrocław, na której torze zawody zawsze są nudne. Żadnych mijanek. A przecież nasi zawodnicy (może poza Janowskim) potrafiliby jechać na przyczepnym torze. I wtedy kibice mieliby rozrywkę. Ja na barażu i finale się wynudziłem. Start, pierwszy łuk i już można wypełniać program. Ale Rosjanie w składzie Łaguta, Łaguta, Sajfundinow, Tarasienko (lub Kudriaszow-bez wielkiego znaczenia) byliby groźni. Szkoda, że odpadli Dunowie, ale to głównie wina ich trenera Nieslesna. Zawodnikiem był znakomitym, ale selekcjonerem jest marnym. Skłócił tylko reprezentnatów. Już w zeszłym roku odsunął najlepszego Duna Pedersena, teraz jeszcze Kildemanda (Pedersen i tak kontuzja). Na torze półfinałowym, Kildi by wymiatał i Duńczycy wyprzedziliby Łotyszy. Poza tym baraż i finał były w Lesznie, a tam właśnie jeździ Kildemand. Mieliśmy farta, bo finał w Polsce na torze betonowym (akurat nasi wszędzie pojadą poza Janowskim, ten głównie na betonie), a takich nudnych torów nie lubią często zawodnicy z innych krajów. Stąd oni są lepsi technicznie. Naszym wystarczy tylko stard i mocna maszyna pod tyłkiem.
    Mam pytanie do autora. Mam nadzieję, że czyta komentarze i może odpisze. Interesuje się pan żużlem „na poważnie”?

  2. „Start” nie „stard”-literówka. Piszę wszystkimi palcami i czasem taki babol się zdarza. Szkoda, że nie można edytować.

Comments are closed.