Trzy lata temu Agata Ozdoba (63 kg) zdobyła brązowy medal mistrzostw Europy w judo. W czwartek w Budapeszcie stanęła na najniższym stopniu podium mistrzostw świata. „Wierzyłam, że wreszcie zdobędę medal w czempionacie globu” – powiedziała.

29-letnia Ozdoba (AZS AWF Wrocław) wygrała aż pięć walk, a przegrała tylko z jedną z największych gwiazd całego turnieju Clarisse Agbegnenou. Francuzka po raz drugi została mistrzynią świata (poprzednio w 2014 roku), dwukrotnie była też wicemistrzynią (2013, 2015). Jest też srebrną medalistką igrzysk w Rio de Janeiro (2016) i dwukrotną mistrzynią Europy (2013, 2014).

Reklama / Advertisment

Czytaj też: PSG po raz drugi rozbił bank. Szejkowie kupili jeden z największych piłkarskich talentów świata

„Walka z nią była chyba wyrównana, skoro dociągnęłam do golden score, czyli dogrywki. To naprawdę świetna zawodniczka, którą trudno czymś zaskoczyć. I aż trudno uwierzyć, że przez tyle sezonów ani razu nie stoczyłyśmy oficjalnej walki. Na początku tego roku dwa razy biłyśmy się treningowo na campie w Paryżu i to wszystko” – stwierdziła Ozdoba.

Czytaj też: Spiridonow znów obraża Polaków! Skandaliczne zachowanie rosyjskiego siatkarza

Podopieczna trenerów Mariana Tałaja i jego asystenta Łukasza Błacha (Ozdoba jest jego narzeczoną, ślub odbędzie się 16 września – PAP) nie była zaliczana do kandydatek do medalu MŚ na Węgrzech. W rankingu światowym zajmuje dopiero 56. miejsce. Tymczasem w czwartek pokonała dwie zawodniczki z najlepszej „20” – Włoszkę Edwige Gwend i Brazylijkę Ketleyn Quadros, a przede wszystkim urodzoną w Bełchatowie Niemkę Martynę Trajdos, która jest czwarta.

„Na pewno sporo awansuję na liście międzynarodowej federacji. Za zwycięstwo w lipcowym Pucharze Świata na Białorusi dostałam 100 punktów, a za dzisiejszy sukces – 10 razy więcej” – dodała polska judoczka.

Bez powodzenia w tej samej wadze 63 kg startowała Karolina Tałach. Wygrała przed czasem z Dilbar Umiralijewą z Kazachstanu i przegrała przez ippon z Brytyjką Amy Livesey. Z kolei w kategorii 81 kg rywalizował Damian Szwarnowiecki. Po zwycięstwie w dogrywce nad Portugalczykiem Joao Martinho, nie sprostał światowej „dwójce” Holendrowi Frankowi De Witowi. Pogromcy Polaków zakończyli zawody na siódmych pozycjach.(PAP)