źródło: youtube

Po siódmym zwycięstwie w eliminacjach do MŚ w Rosji niemieccy piłkarze w ramach protestu nie podeszli pod trybunę własnych kibiców. Nasi zachodni sąsiedzi wygrali w Pradze z Czechami 2:1, ale największymi przegranymi nie byli zawodnicy gospodarzy tylko pseudokibice gości, którzy swoim zachowaniem wywołali skandal.

Pseudokibice zza Odry najpierw nie potrafili uszanować minuty ciszy ku czci dwóch zamarłych niedawno czeskich działaczy piłkarskich. Później obrażali zawodnika swojej reprezentacji. Timo Werner to skur****n – skandowali, nie potrafili się opamiętać nawet wtedy, gdy obrzucany obelgami strzelił gola dla Niemiec. Pseudokibice do tej pory nie mogą zapomnieć, że 21-latek z RB Lipsk w ubiegłym sezonie w żenujący sposób wymusił rzut karny w spotkaniu z Schalke 04.

Zobacz:
Zdecydowana deklaracja Kubicy ws. powrotu! Jest zainteresowanie różnych zespołów

Reklama / Advertisment

Szczytem było kiedy ok. 200-osobowa, ubrana na czarno grupa w sektorze gości zaczęła skandować  „Sieg Heil”! I to przelało czarę goryczy, zawodnicy Joachima Loewa postanowili, że nie podejdą po meczu do swoich kibiców.

To była katastrofa. To nie byli kibice, tylko awanturnicy, chuligani. Całkowicie się od tego dystansujemy, nie chcemy mieć z tym do czynienia. Dlatego do nich nie podeszliśmy – powiedział Mats Hummels, strzelec zwycięskiego gola.

Gdy słychać przyśpiewki z narodowosocjalistycznym tłem, nie ma powodu, by to wspierać i iść do sektora z kibicami – dołożył Julian Brandt.

Zobacz też: Tragedia przed meczem GKS-u Katowice. Postrzelony kibic stracił wzrok [VIDEO]

Źródło: bild.de, welt.de, sport1.de, sportowefakty.wp.pl