Ostatnie okno transferowe pokazało, że bariery finansowe w świecie piłki istnieją tylko teoretycznie. Tego lata padł rekord, Neymar zmienił klub po tym jak szejkowie wyłożyli za niego 222 mln euro. Czyli tyle ile miał zapisane w klauzuli odstępnego. Teraz w tym samym punkcie kontraktu przy nazwisku Karima Benzemy widnieje niewyobrażalna kwota.

Pieniądze jakie musiałby wydać potencjalny nabywca karty zawodniczej francuskiego napastnika przyprawiają o zawrót głowy. W Madrycie zdecydowano by się oddać go za równowartość około 10 samolotów (cena waha się w zależności od wersji, ale średnio wynosi 100 mln dol.) bojowych piątej generacji F-35. To jedne z najnowocześniejszych, jeśli nie najnowocześniejsze maszyny wielozadaniowe na świecie.

Reklama / Advertisment

Absurd całej sytuacji polega na tym, że Francuz raczej nie należy do ścisłej światowej czołówki napastników i trudno porównywać go np. do Roberta Lewandowskiego, Leo Messiego, Cristiano Ronaldo, Neymara czy Luisa Suareza, a dodatkowo ma już na karku 29 lat.

Piłkarz ma przedłużyć kontrakt z „Królewskimi” w tym tygodniu, nowa umowa będzie obowiązywać do 2021 roku.

Benzema do Realu przyszedł w 2009 roku, w tym czasie wystąpił w 371 meczach, w których zdobył 181 bramek.

Trudno nie odnieść wrażenia, że podobny zapis w kontrakcie tego zawodnika chociażby ze względu na wiek i umiejętności może wzbudzić w większości środowiska piłkarskiego poczucie zażenowania, konsternacji, a pewnie dla niektórym zapewni dużą porcję humoru.

Zobacz: Znamy ranking najdroższych drużyn w Europie. Na samym szczycie Manchester City

Źródło: gigasport, sportowefakty.wp.pl, defence24.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ