Chris Kirkland zapowiadał się na bramkarza wielkiej klasy. Tak przynajmniej wypowiadali się o nim eksperci, gdy w 2001 roku przechodził z Coventry City do Liverpoolu. Ciągłe kontuzje sprawiły, że nie rozwinął się ona tak, jak przypuszczano. Kirkland przyznał właśnie, że zmagał się z depresją.

16 lat temu ówczesny menedżer Liverpoolu Gerard Houllier zapłacił za Kirklanda 6 milionów funtów. Uczyniło to wtedy 20-latka najdroższym brytyjskim bramkarzem w historii. W ekipie „The Reds” miał zbierać doświadczenie przy Jerzym Dudku. Ogrom kontuzji sprawił, że przez pięć sezonów pobytu na Anfield, Kirkland rozegrał dla Liverpoolu zaledwie 25 meczów ligowych. W tym momencie pociąg już odjechał.

Reklama / Advertisment

Zobacz także: Łukasz Fabiański wyróżniony! Lepszego we wrześniu nie było! [VIDEO]

Następnie Kirkland na dłużej zakotwiczył w przeciętnym Wigan Athletic, ale o wielkiej karierze nie mogło być już mowy. Anglik został najwyżej solidnym ligowcem. Jego ostatnim klubem, w 2016 roku, było Bury. Nie zdołał on tam zagrać jednak ani jednego meczu, niedługo później postanowił zakończyć karierę. Teraz wyszło na jaw, co tak naprawdę było przyczyną tej decyzji. Kirkland walczył z depresją.

Wstydziłem się do tego przyznać. Dopiero po jakimś czasie powiedziałem o tym żonie – wyznał Kirkland.

Zacząłem zadawać sobie pytania, czy byłbym w stanie zrobić sobie krzywdę. Chciałem myśleć, że nie nie potrafiłbym. Ale jednak zastanawiasz się nad samobójstwem, bo przecież najchętniej nie budziłbyś się następnego dnia. Nigdy jednak bym tego nie zrobił ze względu na Leeonę i naszą córkę, ale obawiałem się, że zbliżam się do kolejnego kroku. Dlatego podjąłem decyzję, że muszę rzucić piłkę – dodaje.

Zobacz także: Komplikuje się sytuacja Szczęsnego w Juventusie! Nie będzie następcą Buffona?

Jak twierdzi były bramkarz, w ostatniej chwili udał się na leczenie. Obecnie uważa, że daje sobie radę. Oby tak dalej.

źródło: Sportowe Fakty

ZOSTAW ODPOWIEDŹ