Polscy piłkarze grający w Bundeslidze mogą mówić ostatnio o potężnym pechu. Najpierw poważnej kontuzji nabawił się Łukasz Piszczek, a teraz dołączył do niego Marcin Kamiński. Prawdopodobnie uszkodzone zostały więzadła.

Z całą pewnością nie tak wyobrażał sobie Marcin Kamiński powrót do rozgrywki klubowej po przerwie na reprezentację. Polski zawodnik w 18. minucie spotkania z VfB Stuttgart z FC Koeln wpadł na pomocnika Yuyo Osakę i długo nie podnosił się z murawy. Okazało się, że z boiska musi jechać prosto do szpitala.

Reklama / Advertisment

Początkowo mówiło się, że Kamiński doznał urazu stawu skokowego. W wątpliwość podał to jednak jego trener. – To na pewno nie była kostka. Jestem przekonany, że uszkodzone zostały więzadła. W najbliższym czasie na pewno będziemy sobie musieli radzić bez niego – powiedział Hannes Wolf na pomeczowej konferencji.

ZOBACZ TEŻ: Trzeci gol Teodorczyka w tym sezonie [VIDEO]

(Sport.pl)