źródło: PAP/EPA/ Lisi Niesner

Przed kilkoma dniami w Innsbrucku Sven Hannawald mówił dziennikarzom, że nie chce, aby Stoch wygrał wszystkie cztery konkursy Turnieju Czterech Skoczni, ponieważ chciałby pozostać jedynym zawodnikiem w historii, który tego dokonał. „Hanni” obiecywał, że postawi piwo temu kto przeszkodzi Polakowi. 

Moje napięcie wzrastało z każdym konkursem. Widziałem jak Kamil wygrywa, jak rośnie jego forma i jego pewność siebie. W Innsbrucku już właściwie pogodziłem się z tym, że do mnie dołączy. Do pewnego momentu miałem nadzieję, że mu się nie uda, ale później to się zmieniło, bo on każdym kolejnym skokiem udowadniał mi, że należy mu się takie zwycięstwo – tłumaczy Hannawald zaraz po zwycięstwie Kamila Stocha w Bischofshofen.

Były niemiecki skoczek, który obecnie jest komentatorem Eurosportu powiedział też, że „gdyby Kamil miał pecha do warunków albo gdyby upadł przy lądowaniu i nie wygrałby w Bischofshofen, to już i tak nie miałbym odwagi, by powiedzieć, że jestem najlepszy”.

Zobacz: Absolutny rekordzista! Tego nie dokonał przed nim żaden sportowiec na świecie

Hannawald był jedną z pierwszych osób, które po drugim skoku w Bischofshofen pogratulowały Stochowi. Kiedy go objąłem, poczułem, że jest bardzo zmęczony. Wtedy wyobraziłem sobie, jak wielka presja na nim ciążyła. Bardzo się cieszę, że ją wytrzymał i że teraz we dwóch jesteśmy w ekskluzywnym klubie – dodał Niemiec.

Zobacz: Transferowy hit FC Barcelony! Droższy od niego jest tylko Neymar

Źródło: sport.pl