Michał Kucharczyk (C) zdobywa zwycięskiego gola z rzutu karnego fot. PAP autor: Leszek Szymañski

Legia Warszawa – Lech Poznań 2:1 (1:0)

Bramki: 1:0 Marko Vesovic (2), 1:1 Christian Gytkjaer (63), 2:1 Michał Kucharczyk (86-karny).

Żółta kartka – Legia Warszawa: Artur Jędrzejczyk, Eduardo da Silva, Krzysztof Mączyński, Inaki Astiz. Lech Poznań: Łukasz Trałka, Nikola Vujadinovic.

Sędzia: Szymon Marciniak (Płock). Widzów 22 892.

Legia Warszawa: Arkadiusz Malarz – Artur Jędrzejczyk, Inaki Astiz, Michał Pazdan, Adam Hlousek – Marko Vesovic (61. Michał Kucharczyk), William Remy, Krzysztof Mączyński, Miroslav Radovic (80. Sebastian Szymański), Kasper Hamalainen – Eduardo da Silva (70. Jarosław Niezgoda).

Lech Poznań: Jasmin Buric – Robert Gumny, Rafał Janicki, Nikola Vujadinovic, Wołodymyr Kostewycz (87. Kamil Jóźwiak) – Mihai Radut (90. Tymoteusz Klupś), Łukasz Trałka, Radosław Majewski, Maciej Gajos, Mario Situm – Christian Gytkjaer.

Czytaj też: To będzie rewolucja. Oczekiwana zmiana oficjalnie wprowadzona do przepisów piłki nożnej

W hitowym spotkaniu tej kolejki wicelider Legia Warszawa wygrała z trzecim w tabeli Lechem Poznań 2:1 (1:0). Oba zespoły przed tym meczem dzieliły w tabeli dwa punkty i goście mieli okazję na wyprzedzenie stołecznego zespołu. Jednak ostatnie wyjazdowe zwycięstwo „Kolejorz” odniósł 20 sierpnia pokonując Bruk-Bet Termalikę Nieciecza 3:1.

Spotkanie świetnie rozpoczęło się dla gospodarzy, bo już w drugiej minucie objęli prowadzenie. William Remy, którego trener Romeo Jozak przesunął z obrony do pomocy, popisał się świetnym podaniem. Inny zimowy nabytek mistrzów Polski Marko Vesovic znalazł się sam przed bramkarzem Lecha Jasminem Buricem i nie zmarnował tak doskonałej okazji.

Czytaj też: Polak Mistrzem Świata! Świetny bieg Kszczota na 800 metrów

Po kwadransie Lech otrząsnął się po stracie gola. Najpierw bliski pokonania bramkarza Legii był Mihai Radut, a chwilę później po dośrodkowaniu z rzutu rożnego jeszcze groźniej główkował Christian Gytkjaer. W obu sytuacjach górą był Arkadiusz Malarz.

10 minut później bliski zaskoczenia Malarza był Radosław Majewski, który próbował dośrodkować z prawej strony boiska. Piłka jednak zmierzała do bramki i Malarz musiał przenieść ją nad poprzeczką. W odpowiedzi po drugiej stronie boiska Miroslav Radovic trafił w poprzeczkę.

Po zmianie stron tempo spotkania nieco spadło. Sytuacji bramkowych też było znaczenie mniej niż w pierwszej połowie. Przewagę miał Lech Poznań i efekt tego nastąpił w 63. minucie. Radut przy linii końcowej ograł Artura Jędrzejczyka, zgrał piłkę do środka, a do siatki trafił Gytkjaer.

Kwadrans przed końcem regulaminowego czasu gry bliski trafienia do bramki Lecha był Jarosław Niezgoda, który zmienił Eduardo da Silvę. Chwilę wcześniej dobrą sytuację zmarnował Michał Kucharczyk (zmienił Vesovica). W drużynie Lecha najlepsze wrażenie sprawiał natomiast Radut. To po dośrodkowaniach rumuńskiego pomocnika było najbardziej niebezpiecznie pod bramką Malarza. Groźny był też Majewski.

To jednak gospodarze objęli prowadzenie w końcówce spotkania. W 86. minucie Michał Kucharczyk zachował zimną krew i pewnie wykorzystał rzut karny. Sędzia Szymon Marciniak podyktował „jedenastkę” za zagranie ręką Wołodymyra Kostewycza. W doliczonym czasie gry bliski pokonania Malarza był Maciej Gajos. Jednak piłka po jego strzale odbiła się od „muru” i minęła bramkę.

Nenad Bjelica (trener Lecha): „Legii należą się gratulacje. To był ciekawy mecz dla kibiców, ale mój zespół jest wściekły. Rozegraliśmy dobre spotkania i szkoda, że nie mamy żadnego punktu, chociaż – moim zdaniem – zasługiwaliśmy na przynajmniej jeden. Zyskaliśmy tylko pod względem mentalnym, bo pokazaliśmy dobry futbol. Pozostaje nam walka w kolejnych spotkaniach. Rzut karny dla Legii? Nie widziałem powtórek. Szanuję decyzję sędziego i jeśli zdecydował się na podyktowanie +jedenastki+, to zapewne tak było”.

Romeo Jozak (trener Legii): „To było dobre, intensywne spotkanie, a dla nas dodatkowo trudne, bo musieliśmy podnieść się po starciu z Jagiellonią Białystok. Było wiele emocji i zwrotów akcji. Na koniec możemy być szczęśliwi ze zwycięstwa. Sześć miesięcy temu, po spotkaniu z Lechem (0:3 – PAP), miałem najgorszy poniedziałek w mojej karierze. Teraz liczę, że jutro będzie najlepszy”.(PAP)

1 KOMENTARZ

  1. Ale link w jego komentarzu też jest z 2015 roku. Wydaję mi się, że oburzenie w PL jest tak ze 2-3 lata spźnione. Patrząc na YT, wszyscy krytycy polityki tożsamości i tak dalej już się tym do blu znudzili i zarżneli temat. Nie mają już nic nowego do powiedzenia. A jak backlash traci na impencie, tzn. też, że rzeczy, przeciwktrym był backlash, też tracą na znaczeniu.

Comments are closed.