Dostawca: PAP/EPA, EPA/NEIL HALL

Piłkarze Juventusu Turyn awansowali w środę do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, wygrywając po emocjonującym meczu w Londynie z Tottenhamem 2:1. Wojciech Szczęsny był rezerwowym w ekipie gości. Kluczową postacią w tym spotkaniu był inny Polak. Niestety na Szymona Marciniaka, który sędziował to spotkanie spłynęła fala krytyki. 

W lutym w Turynie Tottenham zremisował z finalistą poprzedniej edycji LM 2:2. W rewanżu na Wembley, sędziowanym przez Marciniaka, było kilka kontrowersyjnych decyzji. Polak w pierwszej połowie trzykrotnie mógł wskazać na „jedenastkę”. Na początku spotkania we własnym polu karny piłkę na rękę nastrzelił sobie obrońca Juventusu Mehdi Benatia. W tej sytuacji gwizdek Marciniaka milczał. Tutaj Polak mógł wybronić się z decyzji. Można uznać, że była ona słuszna.

Niedługo później po raz kolejny ręka w „szesnastce” Włochów, tym razem piłka odbiła się od interweniującego wślizgiem Giorgio Chielliniego. Marciniak po raz kolejny nie podyktował karego i nikt nie miał o to wielkich pretensji.

Olbrzymie kontrowersje były natomiast po trzeciej sytuacji, tym razem w polu karnym Anglików. (W Lidze Mistrzów nie ma możliwości skorzystania z systemu VAR). Arbiter nie gwizdnął rzutu karnego dla Juventusu, choć goście mocno protestowali, wskazując, że faulowany był Douglas Costa.

Wielkie oburzenie zapanowało też w studiu telewizyjnym i to Anglików! Przeciwko, którym ewentualny karny miałby zostać podyktowany.

Loża ekspertów złożona z byłych gwiazd angielskiej piłki nie pozostawiła suchej nitki na Marciniaku.  „Sędzia główny znajdował się dziesięć metrów od zdarzenia. Jak dla mnie musiał to widzieć” – oceniał Steven Gerrard, symbol Liverpoolu.

Niesłychanie oburzony był też były defensor między innymi Manchesteru United Rio Ferdinand. „Na co on patrzy? Mówię poważnie: na co on patrzy?” – pytał.

„Nie ma żadnego wytłumaczenia dla tej decyzji” – podsumował, Frank Lampard, ikona zeszłej epoki Chelsea.

„Marciniak i jego zespół byli zaprzeczeniem znakomitego widowiska. Skąd UEFA bierze takich ludzi do sędziowania?” – pytał jeden z dziennikarzy „Daily Mail”.

Przebieg spotkania: 

Bardzo aktywny Koreańczyk Heung-Min Son, który już do przerwy oddał pięć strzałów w 38. minucie miał dogodną okazję, ale piłka przeleciała tuż obok słupka. Kilkadziesiąt sekund później Son już się nie pomylił. Po podaniu Kierana Trippiera Koreańczyk pokonał leżącego na murawie Buffona i dał prowadzenie Tottenhamowi.

Kibice na stadionie nie zdążyli chyba jeszcze ochłonąć, a już mistrzowie Włoch… prowadzili 2:1. W 67. minucie po znakomitej asyście Higuaina w sytuacji sam na sam znalazł się jego rodak Paulo Dybala i bez problemu trafił do siatki. Od tej pory Tottenham uzyskał ogromną przewagę, niemal oblegał pole karne Juventusu, ale nie zdołał doprowadzić do wyrównania. Najbliższej był w 90. minucie Harry Kane. Po uderzeniu głową reprezentanta Anglii piłka odbiła się od słupka, następnie od linii bramkowej i została wybita przez ofiarnie interweniującego Andreę Barzagliego.

To pierwsza porażka Tottenhamu w obecnej edycji LM i od razu eliminująca go z dalszych rozgrywek.

Spotkanie na Wembley, podobnie jak inne mecze LM i Ligi Europejskiej w tym tygodniu, poprzedziła minuta ciszy dla uczczenia pamięci 31-letniego kapitana Fiorentiny Davide Astoriego, który nagle zmarł w niedzielę. Piłkarze zagrali z czarnymi opaskami na rękach.

Finał obecnej edycji LM zaplanowano na 26 maja w Kijowie.

Zobacz: Decyzja Komisji Ligi po zamieszkach kibiców w Gliwicach. Tego nikt się nie spodziewał!

Źródła: PAP, TVN24

Comments are closed.