Ronaldo i Lewandowski. źródło: screen/TVP Sport

Zbliżające się 2 mecze półfinału Ligi Mistrzów Bayern Monachium – Real Madryt będą stanowiły ostateczny test prawdy dla Roberta Lewandowskiego. One zadecydują, czy nasz zawodnik będzie poważnie brany pod uwagę przez prezesa Pereza i trenera Zidane jako ewentualny zawodnik madryckiego klubu od przyszłego sezonu.

Trener Bayernu Jupp Heynckes właśnie teraz określił Lewandowskiego, porównując go do Ronaldo. Heynckes powiedział: „Szanuję Cristiano Ronaldo. Miał fantastyczną karierę. Jednak żeby wygrać Ligę Mistrzów, cały zespół musi grać dobrze. My w osobie Roberta Lewandowskiego także mamy snajpera, który zdobył już 39 bramek w tym sezonie.”

Czytaj też: Były trener Lewandowskiego totalnym lewakiem! „Brytyjczycy nie powinni decydować o tak poważnych sprawach”

To miłe słowa, ale bardziej pasujące do sfery PR, niż do rzeczywistości LM. Bardziej realnie sytuację ocenia nowy agent Lewandowskiego Pini Zahavi, który mówi, że na świecie jest 3 gwiazdorów z najwyższej półki: Ronaldo, Messi i Neymar.

Czytaj też: Nie żyje legenda futbolu. Jego syn jest selekcjonerem, a wnuk piłkarzem, grał m. in. w Manchesterze City

Jak zatem oceniać Lewandowskiego i jego szanse przejścia do Realu.

W Niemczech Robert bije co kilka meczów jakiś rekord w ramach Bundesligi. W tej chwili jest jej najlepszym piłkarzem. Po odejściu Aubameyanga z Bundesligi jest bezdyskusyjnym najlepszym strzelcem. W tym sezonie zdobył już 28 bramek, a następny strzelec ma zaledwie 14 goli. Kosmiczna przewaga. Lewandowski jest też liderem w klasyfikacji kanadyjskiej, gdzie liczy się łącznie zdobyte bramki i asysty. Robert jest też liderem w klasyfikacji na najbardziej wartościowego piłkarza Bundesligi w klasyfikacji największego niemieckiego magazynu piłkarskiego Kicker. W sumie totalna dominacja.

Jak w takim wypadku oceniać Lewandowskiego? Polski piłkarz został kupiony nie po to, żeby pomógł zdobyć Bayernowi mistrzostwo Niemiec, ponieważ klub z Monachium zdobywał je przez 2 ostatnie lata przed przyjściem Lewandowskiego, ale po to, żeby pomógł klubowi w Lidze Mistrzów.

Warto zauważyć, że w 3 ostatnich sezonach przed przyjściem Lewandowskiego, Bayern w Lidze Mistrzów uzyskał następujące osiągnięcia:
2012 r. – finał
2013 r. – zwycięstwo
2014 r. – półfinał
To oznacza, że Bayern bez Lewandowskiego docierał co najmniej do półfinału. Nie ulega wątpliwości, że od Roberta oczekiwano, że z nim klub uzyska lepsze rezultaty, czyli będzie awansował co najmniej do finału. Niestety, ale przez 3 kolejne edycje z Lewandowskim, w 2015 r., 2016 r. i 2017 r. Bayern ani razu nie dotarł do finału. Nie można jednoznacznie powiedzieć, że Robert zawiódł, ale można powiedzieć, że nie spełnił podkładanych, przez szefów Bayernu, w nim nadziei.

Bayern w ciągu tych kilku lat za każdym razem odpadał z hiszpańską drużyną. W sumie w LM w tych latach, licząc też rozgrywki grupowe, Bayern występował 6 razy na hiszpańskich boiskach i Robert w tych meczach strzelił w Hiszpanii tylko 1 bramkę i to z rzutu karnego.

Nie ulega wątpliwości, ze obserwatorzy Realu doskonale wiedzą o tej jego niemocy na hiszpańskich boiskach i dlatego obecne oba mecze z Realem stanowią ostatnią szansę dla Lewandowskiego, żeby przekonać szefów Realu do siebie, że jest zawodnikiem, który potrafi wprowadzić swój zespół do finału.

Jeśli jednak nie strzeli żadnego gola w obu meczach, a Bayern odpadnie, to może zapomnieć o grze w Realu. Nie pomoże mu nawet dobra gra mistrzostwach świata w Rosji.