Iga Świątek Fot. Facebook tenisistki

W tym tygodniu w poniedziałek rozpoczął się Warsaw Sports Group Open 2018. To turniej tenisowy cyklu IFT, ale punkty tu zdobyte zaliczają się do punktacji WTA. W tym turnieju wystąpi od wtorku największa nadzieja polskiego tenisa Iga Świątek.

Słowo talent używa się zazwyczaj do osób, które dopiero są na progu wielkiej kariery. Taką osobą jest Iga Świątek (17 lat), która w lipcu 2018 r. wygrała (w kategorii juniorek) najbardziej prestiżowy turniej tenisowy w świecie, jakim jest londyński Wimbledon.

Do tej pory mieliśmy dwie gwiazdy w światowym kobiecym tenisie. Przed wojną Jadwigę Jędrzejowską i obecnie Agnieszkę Radwańską. Niestety pani Agnieszka zbliża się do końca kariery. W tym roku wyraźnie obniżyła loty, spada systematycznie w rankingu WTA, jej czas nieuchronnie mija. Wydawało się, że trudno będzie znaleźć jej następczynię, która mogłaby wejść do światowej czołówki i radować polskich kibiców swoją mistrzowską grą.

Następczynią Agnieszki Radwańskiej, nie zostanie na pewno jej siostra Urszula, która znękana kontuzjami powoli myśli o końcu kariery i jest daleko w rankingu WTA.

Następczynią Agnieszki Radwańskiej nie zostanie też pracowita jak mrówka 26-letnia Magdalena Linette. Magda mimo tytanicznej pracy nie robi postępów, na miarę zbliżenia się do światowej czołówki. W 2015 r. była na 64 miejscu, na początku tego roku na 55, a obecnie jest na 62 rankingu WTA. Magdzie życzymy wszystkiego najlepszego, w tym awansu do wymarzonej pierwszej trzydziestki rankingu WTA, ale jej skala talentu nie jest taka jak u Agnieszki Radwańskiej i nie zajmie jej miejsca.

Na szczęście dla fanów polskiego tenisa, w naszym kraju objawił się talent w skali porównywalnej do talentu Agnieszki. To Iga Świątek.

Jej największy sukces – wygranie Wimbledonu jest powszechnie znany. Mniej znana jest sama zawodniczka, jej wcześniejsze sukcesy i sposób gry.
Jej dotychczasowe największe sukcesy to juniorski finał w grze podwójnej w Australian Open oraz juniorski półfinał w French Open.

Iga jest wyższa od Agnieszki o kilka centymetrów, ale bez porównania silniejsza od pierwszej damy polskiego tenisa. To, co jest piętą achillesową Agnieszki, czyli niemocny serwis, u niej jest bardzo silną stroną. Serwis Igi jest na poziomie blisko 190 km/h. Ponadto w odróżnieniu od Radwańskiej jest zawodniczką ofensywną. Radwańska zazwyczaj w meczu ma mało winnerów, ale też ma mało niewymuszonych błędów. Świątek ma dużo winnerów. W finałowym meczu w Wimbledonie miała aż 33, mimo ze grała tylko 2 sety. W całym turnieju miała ponad 130.

Niezbędnym elementem sukcesu tenisistek jest dobra ekipa. Iga Światek ma taką. Jej szefem jest własny ojciec Tomasz Świątek, wioślarski olimpijczyk z Seulu. Pan Tomasz zostawia fachowe sprawy tenisowe trenerowi Piotrowi Sierzputowskiemu oraz specjalistce od przygotowania fizycznego Jolancie Rusin-Krzepocie. Sam czuwa na ogólnym rozwojem kariery córki, podejmując bardzo rozsądne decyzje.

Jedną z nich była sprawa kontuzji Igi w zeszłym roku. Przerwa w grze z tego powodu trwała 7 miesięcy. Można było ją skrócić, ale podjęto bardzo słuszną decyzję, żeby nie przyspieszać treningów i startów, a wyleczyć kontuzję do końca, nawet za cenę przedłużenia przerwy o kilka tygodni.

Opinie o Idzie Swiątek:
Trener Piotr Sierzputowski: To wielki sukces, który jest dopiero początkiem drogi.
Trener Paweł Ostrowski: Jej tenis był zorientowany przede wszystkim do przodu. Laga z forhendu, mocne podanie, stabilny i dający przyspieszenie bekhend. Olbrzymie możliwości fizyczne. Nowoczesny styl – siła połączona z regularnością. To przyniesie sukcesy także wśród seniorek.
Wojciech Fibak: Przewyższała rówieśniczki o kilka klas. Przebojowa, zmotywowana, z naturalnym talentem do trafiania tuż przy liniach. .. Przed nią wielka kariera.
Tomasz Świątek: Wszystko idzie u niej do przodu. Przed nią wielka kariera.

Wydaje się, że Iga już połknęła bakcyla wielkiego tenisa. Po wimbledońskim sukcesie tak powiedziała:
„..gdy wychodziłam na kort nr 1 doszłam do wniosku, że jestem w swoim żywiole. Te wielkie trybuny i publiczność uświadomiły mi, że właśnie po to gram w tenisa. Chciałabym, by ludzie dobrze się bawili. Żeby klaskali, żeby był show. Odkryłam w głębi duszy, że właśnie tego chcę”.

Przed nią jest jednak jeszcze długa droga do światowej czołówki. Musi poprawić np. dopinanie meczów. W Paryżu w półfinałowym meczu French Open miała piłkę meczową. Nie wygrała jej i w konsekwencji następnych piłek przegrała mecz. W Pradze też w półfinale, wysoko wygrała pierwszy set, a kolejny także wysoko przegrała. W trzecim doprowadziła do tie-breaku, który przegrała.

Na początku tego roku była w ósmej setce rankingu WTA. Po wiosennym tournée w USA i juniorskim French Open awansowała do czwartej setki. Po ostatnim turnieju w Pradze jest już po raz pierwszy w trzeciej setce, na miejscu 295. Ponieważ do końca roku nie ma już żadnych punktów do bronienia, może tylko dalej awansować.

Źródło: cytaty – “Przegląd Sprotowy”