Krzysztof Piątek Fot. Youtube

Krzysztof Piątek stał się rewelacją we włoskiej lidze. Strzela gola w każdym meczu. Nic więc dziwnego, że zwrócił uwagę największych potentatów europejskiej piłki. Tych, co wygrywają Ligę Mistrzów. Według medialnych informacji obserwują go: Barcelona, Juventus a ostatnio Bayern i Borussia, Dortmund, a takżę Milan i Inter.
eW ciągu kilku dni tygodniu zdobył 2 bramki. Najpierw w Rzymie. Jego zespół przegrał wprawdzie 4:1 z Lazio w Rzymie, ale Piątek zdobył honorowego gola dla swojego zespołu. Potem w środku tygodnia następnego w meczu Chievo. Teraz 2 bramki z Frosinone.

Nasz reprezentacyjny napastnik gra we Włoszech jak z nut. W pierwszym występie, w meczu o Puchar Włoch zdobył aż 4 bramki. Potem rozegrał sześć meczów w Serie A i zdobył w nich 8 bramek i jest liderem strzelców tej włoskiej ekstraklasy.

Mówi się, że te bramki są zdobyte w meczach z zespołami nienależącymi do czołówki ligi. Jednak w meczu z Lazio, na razie jedyną renomowaną drużyną, przeciwko której zagrał, nasz piłkarz pokazał, że takim też potrafi strzelać gole.

Te wszystkie gole (8 w lidze + 4 w pucharze) powodują, że Piątek z 12 golami jest liderem strzelców we wszystkich 5 najlepszych ligach Europy (La Liga, Premiership, Serie A, Bundesliga, Ligue 1).

Zachwytom nie ma końca. “La Gazetta dello Sport” pisze, że ma instynkt Filippo Inzaghiego, słynnego włoskiego napastnika, mistrza świata i zdobywcy LM. On był znany z fenomenalnego instynktu pod bramką. Dla Piątka Inzaghi jest idolem.

Krzysztof Piątek: “We Włoszech grał napastnik, który zawsze wiedział, jak dotrzeć do piłki: Pippo Inzaghi. Chciałbym grać właśnie w taki sposób”.

Piątka oczywiście chwali jego klubowy trener Davide Ballardini – “Bardzo dobry piłkarz. Nie jest napastnikiem, który tylko strzela i myśli o golach. To snajper pracujący dla zespołu, broni, kiedy jest taka potrzeba. To współczesny napastnik, który może się jeszcze niesamowicie rozwinąć”.

Przed Piatkiem jak na razie otwieraja się drwi do wielkiej europejksiej kariery. czy je otworzy szeroko? To już zależy od niego.

Źródło: Przegląd Sportowy, Eleven Sport