Pini Zahavi

“Der Spiegel” ujawnił wiadomości, jakie między sobą wymieniali agenci Roberta Lewandowskiego, Maik Barthel i Pini Zahavi w sprawie ewentualnego transferu polskiego piłkarza.

Przypomnijmy, że przez ostatnie kilka lat Lewandowski miał 2 agentów: Polaka Cezarego Kucharskiego i Niemca Maika Barthela. Oni przeprowadzili transfer piłkarza z Borussii Dortmund do Bayernu Monachium.

Jednakże na przełomie 2017/2018 r. Lewandowski rozstał się z Kucharskim i zatrudnił jako agenta Izraelczyka Piniego Zahaviego, licząc, że ten mający opinię topowego agenta piłkarskiego przeprowadzi jego transfer z Bayernu Monachium do Realu Madryt. Próba się jednak nie udała ze względu na twarde stanowisko szefów Bayernu, którzy w ogóle odmówili jakiegokolwiek spotkania z Zahavim do czasu zamknięcia okresu transferowego.

Zahavi próbował szukać wsparcia u drugiego agenta Lewandowskiego, Maika Barhela.

“Robert był i będzie najlepszym napastnikiem na świecie, ale nie rozumie piłkarskiego biznesu. Jestem pewien, że sprawa transferu może potoczyć się inaczej” – pisał Zahavi, wierząc, że nakłoni działaczy Bayernu do zgody na odejście podopiecznego.

“Widzę to inaczej. Zgoda Bayernu na wykup jest niemożliwa”- odpisał Barthel, który w końcu zrezygnował ze współpracy z Zahavim.

Opinia, że Lewandowski nie rozumie piłkarskiego biznesu, jest szokująca. Robert ma opinię w Polsce największego piłkarskiego zawodowca wśród polskich piłkarzy, który nie tylko nie dotarł na szczyt międzynarodowego futbolu, ale zachowuje się tam bardzo profesjonalnie.

Jeśli nasz kapitan popełnił jakiś większy błąd w swojej karierze, to jest to związanie się z taką personą jak Zahavi, międzynarodowym cwaniakiem, rzekomo „szarą eminencją” wśród agentów, który teraz jest zamieszany w piłkarską aferę w Belgii.

Źródło: WP Sportowe fakty, TVP Sport