W czwartkowy wieczór (22.11) warszawska Hala Gwardii zamieniła się arenę zmagań najlepszych żonglerów piłką. Do światowego finału Red Bull Street Style przystąpiło ponad 50 zawodników z 45 państw. Na najwyższym stopniu podium stanął Norweg Erlend Fagerli, a wśród kobiet triumfowała Agnieszka Mnich. Kibice zebrani w stolicy i ci przed ekranami byli świadkami niezwykle widowiskowej, pełnej zwrotów akcji rywalizacji. W sędziowskiej ławie zasiadł sam Roberto Carlos, a w rolę komentatora wcielił się YouTuber znany jako PLKD.

Freestyle football to dyscyplina polegająca na wykonywaniu efektownych ewolucji z piłką. Kibice w stolicy poznali ją w najlepszym wydaniu. Red Bull Street Style śmiało można nazwać mundialem freestyle footballu. Obchodząca 10. jubileusz impreza ściągnęła do Polski profesjonalistów z całego globu, zwycięzców krajowych eliminacji. Dzień przed decydującą fazą odbyły się eliminacje wyłaniające szesnastu mężczyzn (TOP16) i cztery kobiety (TOP4).

Hala Gwardii wypełniła się po brzegi tuż po otwarciu bram. Magnesem dla publiczności była obecność w ścisłym finale trójki Polaków: Agnieszki „Aguśki” Mnich, Kaliny Matysiak, Bartłomieja „Kala” Raka i piłkarskiej gwiazdy, Roberto Carlosa. Brazylijczyk zasiadł jako gość honorowy w jury. Przez sędziów w zawodniczych występach oceniane były: stopień trudności, wszechstronność, oryginalność, wykonanie i panowanie nad piłką.

– Nie mam złudzeń, żaden piłkarz nie ma szans w starciu z tymi chłopkami i dziewczynami. To trochę dwie różne odmiany piłki nożnej, my biegamy po boisku, oni specjalizują się w trikach. Jestem pod wielkim wrażeniem ich umiejętności. – tak komentował poziom zawodników sam Roberto Carlos, który specjalnie na te zawody przyjechał do Polski.

Sportowy format rywalizacji to wciągające widowiskowe. Gracze mierzyli się w 3 minutowych pojedynkach 1 na 1. Prezentując na scenie dynamiczne układy musieli zyskać uznanie sędziów, którzy po zakończonej batalii po kolei wyciągali w górę kartki z nazwiskami swoich faworytów. Bartek „Kala” Rak w pięknym stylu wszedł do 1/8 finału, w którym niestety musiał uznać lepszą dyspozycję zwycięzcy całego turnieju – Erlanda. Korzystniej sytuacja ułożyła się dla Agnieszki Mnich. Uskrzydlona dopingiem Aguśka dotarła do wielkiego finału kobiet, w którym przyszło się jej zmierzyć z obrończynią tytułu, Francuzką Melody Donchet. Tym razem to jednak Polka była górą i została nową mistrzynią Światowych Finałów Red Bull Street Style. Odbierając ogromne trofeum w kształcie Pałacu Kultury nie kryła łez radości.

– Wiedziałam, że zwycięstwo jest w moim zasięgu – już podczas ostatniego finału w 2016 roku otarłam się o pierwsze miejsce. Walkę o tytuł znów toczyłam z Melody Donchet. Tym razem to ja nie popełniłam błędów. Jestem przeszczęśliwa! Dziękuję!