Mario Mandzukić Fot. Wikipedia CC 3.0 Autor: Антон Зайцев

Robert Lewandowski od miesięcy naciska na władze Bayern Monachium, żeby sprowadzili kilku wysokiej klasy piłkarzy, jeśli myślą o odnoszeniu sukcesów w Lidze Mistrzów. Rzeczywiście do Monachium przyjdzie bardzo doświadczony zawodnik, ale jego zaangażowanie na pewno nie jest po myśli Roberta Lewandowskiego.

To Mario Mandzukić były gracz Bayernu Monachium w latach 2012 – 2014. Mandzukic zmuszony był opuścić Bayern, ponieważ klub właśnie zakontraktował Lewandowskiego.

Co ciekawe w sezonie 2013/2014 Lewandowski grający wtedy w Borussii Dortmund został królem strzelców, a Mandzukić wicekrólem. Wtedy już Bayern nie stawiał na Chorwata, więc w końcówce sezonu Lewandowski, który grał wiecej, strzelił więcej bramek i wyprzedził Mario.

Nic dziwnego, że podczas jednego z meczów Bayernu z Juventusem, do którego odszedł Mandzukić obaj gracze nie przepadali za sobą.

33-letni Mandzukić w Bayernie miałby być zmiennikiem Lewandowskiego, ale trzeba pamiętać, że jest to napastnik, który klasą nie różni się specjalnie od Roberta.

Trzeba też wyraźnie powiedzieć, że Mandzukić ma większe sukcesy niż Lewandowski, zarówno w grze w reprezentacji, jak i klubowym.

Mnadzukić jest wicemistrzem świata z drużyną narodową. Z drużyną klubową (właśnie z Bayernem) wygrał lub zdobył: klubowe mistrzostwo świata, superpuchar UEFA i Ligę Mistrzów. Lewandowski żadnego z tych trofeum nie zdobył.

Mandzukić grał w 3 najważniejszych meczach na świecie: w finale mistrzostw świata oraz dwukrotnie w finale Ligi Mistrzów. W każdym z tych trzech meczów zdobył bramkę. To wielkie osiągnięcie. Lewandowski zagrał raz w finale LM i nie zdobył bramki.

Mandzukić jest bardzo dobrze znany chorwackiemu trenerowi Bayernu Niko Kovacovi. On go trenował w reprezentacji Chorwacji i zabrał na mistrzostwa świata do Brazylii w 2014 r. Zresztą obaj też razem grali jako piłkarze w reprezentacji Chorwacji w latach 2007-2008. Kovac kończył reprezentacyjną karierę, a Mandzukić ją zaczynał.

Biorąc to wszystko pod uwagę i poczucie Chorwata, że więcej osiągnął w futbolu niż Lewandowski, wcale nie jest powiedziane, że on musi być zmiennikiem naszego reprezentacyjnego kapitana.