Piłkarze Legii Warszawa pokonali Górnika Zabrze 5:1 i są liderem tabeli ekstraklasy po 15 kolejkach, czyli na półmetku sezonu zasadniczego. Stołeczny zespół w czterech ostatnich meczach ligowych zdobył 15 goli, a tylko dwa stracił.

Legioniści złapali w ostatnich tygodniach właściwy rytm. Lech Poznań 2:1, Wisła Kraków 7:0, Arka Gdynia 1:0, Górnik Zabrze 5:1 i prowadzenie w ligowej tabeli. Do tego awans do 1/8 finału Pucharu Polski.

Początek sobotniego spotkania był wyrównany, ale pierwszy gol, zdobyty w 28. minucie przez Pawła Wszołka, praktycznie rozstrzygnął pojedynek. Po strzale ostatniego z tegorocznych nabytków wicemistrza kraju piłka odbiła się jeszcze od nogi Pawła Bochniewicza i całkowicie zmyliła Martina Chudego. Prawdziwie nokautujące ciosy gospodarze wyprowadzili między 53. a 57. minutą. Najpierw znowu pechowo interweniował Bochniewicz, któremu tym razem zapisano gola samobójczego, później z ostrego kąta do pustej bramki po akcji Brazylijczyka Luquinhasa trafił Wszołek, a na 4:0 po składnej kontrze podwyższył Litwin Arvydas Novikovas.

Później jeszcze dziewiątą bramkę w sezonie uzyskał Jarosław Niezgoda, a Przemysław Wiśniewski – pierwszą w ekstraklasie w ogóle i honorową dla zabrzan w tym meczu i było 5:1. Trafienie Igora Angulo sędzia anulował po konsultacji z arbitrem VAR, gdyż Hiszpan był na spalonym.

Górnik po raz ostatni wygrał w ekstraklasie 25 sierpnia. Sobotnia potyczka była dziewiątą z rzędu, w której nie sięgnął po komplet punktów.

“Rozegraliśmy bardzo dobre spotkanie. Przyjemnie ogląda się drużynę dążącą do strzelenia goli. Nie ma wątpliwości, że jest duży postęp w naszej grze na skrzydłach. Pracowaliśmy nad tym i czekaliśmy aż zacznie to dawać efekty. Trzeba było wykazać się konsekwencją i pracą, bo to nie jest gra komputerowa. W żywym organizmie jest tak, że trzeba na pewne kwestie poczekać” – skomentował trener Legii Aleksandar Vukovic.

Jego drużyna ma 29 punktów i o jeden wyprzedza Piast oraz o dwa Cracovię i Śląsk.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here