Tym razem zimowy szczyt Szpila zdobył sam, bez psa. Rok temu, w Karkonoszach na bezmyślność boksera wylała się lawina krytyki. Teraz kibice chwalą go za to, w jak szybkim tempie potrafił wejść na Kasprowy Wierch.

– Oficjalnie mogę powiedzieć, że zakończyliśmy obóz. Nie było nikogo na Kasprowym Wierchu, sam ślady kopałem. Godzina dwadzieścia. Bierzcie się za siebie, każdy w swoim zawodzie i na swojej płaszczyźnie. Wymagajcie więcej od siebie niż inni od was wymagają – powiedział na nagraniu opublikowanym na Twitterze.