Kamil Wilczek. (Fot. mat. pras. FCK)
Kamil Wilczek. (Fot. mat. pras. FCK)

Kamil Wilczek po przejściu do FC Kopenhagi stał się bohaterem transferowego skandalu. Tej decyzji zapomną mu kibice zwaśnionego Broendby IF, którego barwy reprezentował przez cztery lata, stając się najlepszym strzelcem w historii klubu. Teraz nikt nie widzi już w nim bohatera, tylko zdrajcę. Po groźbach jakie zaczął otrzymywać, nowy pracodawca przydzielił mu osobistego ochroniarza, a miejscowa policja udzieliła konsultacji ws. bezpieczeństwa.

Kiedy Wilczek po czterech latach znakomitej gry dla Broendby przechodził do Turcji, kibice duńskiego klubu żegnali go ze łzami w oczach. Polski napastnik stał się legendą i wydawało się, że na stałe rozgościł się w sercach fanów. Prawdziwym ciosem okazał się jednak transfer do zwaśnionej Kopenhagi. Rozwścieczeni kibice Broendby nie stronili od ostrej krytyki, niektórzy palili nawet koszulki z jego nazwiskiem, rzucali obelgi i groźby w jego stronę. W duńskiej Wikipedii określono go nawet mianem „Polskiego Judasza”. CZYTAJ DALEJ -> NASZFUTBOL.PL. 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here