Iga Świątek przeszła w sobotę do historii polskiego tenisa jako pierwsza triumfatorka singlowego turnieju wielkoszlemowego. Na korcie centralnym w Paryżu pokonała w finale Rolanda Garrosa szóstą rakietę świata Amerykankę Sofię Kenin 6:4, 6:1.

Jakub Ciastoń (Red Bull): Iga, wielkie gratulacje! Jaka jest recepta na taki turniej życia?

Iga Świątek: Przez cały turniej starałam się nie rozbudzać za bardzo swoich oczekiwań. Po pokonaniu rozstawionej z jedynką Simony Halep i awansie do ćwierćfinału już osiągnęłam wielki dla mnie wynik, bo nigdy nie grałam w tej fazie Wielkiego Szlema. Od tego momentu do każdego kolejnego meczu starałam się podchodzić na luzie, trzymając własne oczekiwania możliwie nisko.

JC: Ale w starciu z Martiną Trevisan i Nadią Podoroską na drodze do finału byłaś faworytką, nie czułaś presji?

Iga: Pewnie trochę tak, ale starałam się koncentrować na małych rzeczach – na tym jak pracować nogami, jak postawić stopę, na detalach, nie patrzyłam na te mecze z góry. Wiem, że może trudno to zrozumieć, ale naprawdę taka koncentracja na tym, co się robi „tu i teraz” bardzo pomaga, zwłaszcza jeśli chodzi o oczyszczenie głowy. Tak bardzo koncentrowałam się na technice i taktyce, że nie myślałam o stresie.

Cały wywiad z GIGA Igą przeczytacie w najnowszym GIGA Sporcie! Znajdziecie tam także nagrody-niespodzianki od Igi i Red Bulla!!!