W dniach 29-01.11.2020 na archipelagu Azory odbywały się zawody Golden Trail Championship. To najbardziej prestiżowe wydarzenie w biegach górskich, które miało wyłonić najlepszego „górala” świata.

Przed zawodnikami były do pokonania 4 etapy o znacznych przewyższeniach, wszystkie najeżone trudnymi podbiegami, technicznymi zbiegami w bardzo wymagających wulkanicznych górach archipelagu Azory. Na starcie stanęli najlepsi górscy biegacze świata, którzy łącznie mieli do pokonania dystans 113 km/+6100 metrów w górę. Po fascynujących 4 etapach całe zawody zwyciężył Polak Bartłomiej Przedwojewski reprezentujący Team Salomona.

Nasz rodak wygrał w niesamowitym stylu, dwukrotnie zwyciężając etapy, a dwukrotnie zajmując drugie miejsce. Bartek zostawił za swoimi plecami legendy światowych biegów górskich, a jego zwycięstwo jest najlepszym wynikiem Polaka w całej historii tej dyscypliny.

Golden Trail Championship to impreza, podczas której zastosowano wszystkie rygorystyczne środki sanitarne, wdrożono specjalne procedury podczas zawodów, zakwaterowania, spożywania posiłków czy nawet spędzania wolnego czasu. Zawodnicy przybywający na wyspy musieli między innymi poddać się testom na Covid-19 jeszcze w swoim kraju, a następnie powtórzyć testy już na miejscu. Wśród biegaczy elity na starcie pojawiła się trójka Polaków.

Kwalifikacje do zawodów

Golden Trail Championship to najbardziej prestiżowy cykl zawodów w biegach górskich na świecie, w którym rywalizują najlepsi biegacze. Pomysł marki Salomon został na tyle pozytywnie odebrany przez środowisko jak i samych biegaczy, że w drugiej edycji imprezy zaczęły powstawać poszczególnie edycje narodowe ligi (Golden Trail National Series), których zwycięzcy automatycznie kwalifikowali się do startu w elicie w kolejnym roku. Finały zawodów odbywały się między innymi w RPA czy Himalajach.
Rok 2020 miał być kolejnym spektakularnym rozwojem cyklu. Pojawiły się nowe biegi, edycje narodowe miały zostać zorganizowane w kolejnych krajach na 4 kontynentach. Niestety Covid-19 wywrócił formułę do góry nogami. Sytuacja związana z pandemią właściwie zawiesiła organizację zawodów na całym świecie do połowy lipca.

W krajach, gdzie było to możliwe zawody odbywały się normalnie, a zwycięzcy otrzymywali tak zwane „złote bilety” uprawniające do startu w finale. W krajach, gdzie nie dało się zorganizować rywalizacji w zawodach, stworzono specjalne trasy na Stravie, gdzie przez kilka tygodni biegacze mogli rywalizować o jak najlepsze czasy i tym samym „złote karnety”. Zwycięzcy również otrzymywali zaproszenie na finał, które oznaczało nic innego jak pokrycie wszelkich kosztów związanych z pobytem i startem na Azorach. Jednocześnie Wielki Finał edycji pierwotnie planowany w Argentynie został zamieniony na formułę 4-etapowego Golden Trail Championship na Azorach.

Wielkim magnesem przyciągającym najlepszych biegaczy świata była pula nagród, która wynosiła rekordowe 100 000 euro! Rywalizacja wyłaniała nie tylko zwycięzcę całych zawodów, ale też najlepszego „wspinacza”, najlepszego „zbiegającego” i najlepszego „sprintera”.

Polskie środowisko biegów górskich mocno trzymało kciuki za naszego reprezentanta, który nie tylko od kilkunastu miesięcy należy do światowej czołówki biegania po górach, ale słynie ze swojej waleczności i biegania dosłownie na granicy fizycznych możliwości. Bartek na Azory wybierał się z optymizmem, chociaż okres przygotowawczy pozostawiał jego zdaniem wiele do życzenia. Z pewnością jego zawodowe obowiązki w czasach pandemii (Bartek jest zawodowym strażakiem) były szalenie trudne do pogodzenia z treningiem. W tych zwariowanych czasach, czasami trening w górach musiał być zastąpiony treningiem na bieżni mechanicznej oraz trenażerem wystawionym na balkon. Niedzielny sukces Polaka w takich okolicznościach przygotowań pokazuje skale talentu I możliwości polskiego biegacza.

Bartek od początku zawodów prezentował się bardzo dobrze zajmując 3 miejsce w prologu, który decydował o rozstawieniu zawodników w I etapie. Od I etapu Polak nie kalkulował. Biegał bardzo mocno, a jednocześnie świetnie taktycznie na trasie wykorzystując wszystkie trudności techniczne na swoją korzyść. Mocno podbiegał, kapitalnie zbiegał, ale też wyśmienicie prezentował się na odcinkach w miarę płaskich. W Mistrzostwach brało udział wielu zawodników z maratońskimi życiówkami w okolicach 2 godzin 12-15 minut do których Bartek nawet się nie zbliżył. Bieganie po górach to jednak zupełnie inna dyscyplina sportu. Zawodnik Salomona wygrał dwa etapy (II oraz III), a na pozostałych zajmował drugie pozycje.

Najwięcej emocji przyniósł oczywiście etap IV podczas którego zajmujący do tej pory drugą pozycję Amerykanim James Walmsley postawił wszystko na jedną kartę I od startu narzucił bardzo mocne tempo. Bartek mimo ogromnego kryzysu na trasie już na początku biegu, zdołał utrzymać legendę amerykańskich biegów górskich na odległośc wzroku i nie pozwalał się oderwać przeciwnikowi. Ostatecznie Bartek etap IV ukończył za Amerykaninem, ale 9 minutowa przewaga wypracowana w trzech poprzednich dniach była zbyt duża by Amerykanim mógł odwrócić losy rywalizacji. Polak wygrał najlepiej obsadzone zawody w całej historii biegów górskich jakie kiedykolwiek się odbyły.

Na Azorach wśród zawodników elity biegali też inni nasi rodacy: Mirosława Witowska i Marcin Rzeszótko. Zarówno Miśka jak i Marcin pobiegli bardzo walecznie i zaprezentowali się naprawdę dobrze zajmując w światowej elicie odpowiednio 18. i 17. miejsce.

Kiedy Bartłomiej Przedwojewski dwa lata temu pojawił się na Mistrzostwach Polski w Skyrunningu w Tatrach, spektakularnie zwyciężając z najlepszymi polskimi „góralami”, sporo osób zastanawiało się, jak może się potoczyć kariera tego zawodnika. Pierwsze zawody w Tatrach, asfaltowe buty na nogach, prowadzenie od startu do mety, pewność siebie i ujmujący uśmiech spowodowały, że biegowy światek zaczął się nieco uważniej przypatrywać pochodzącemu z Głuchołaz zawodnikowi.

Kiedy kilka tygodni później Bartek ponownie zwyciężył, tym razem w Karpaczu, i zdobył Mistrzostwo Polski w Długodystansowym Biegu Górskim wyprzedzając drugiego zawodnika o 13 minut, wiadomo było, że mamy do czynienia z wielkim talentem. Później sprawy potoczyły się jeszcze szybciej. Z końcem sezonu Bartek został zawodnikiem polskiego Salomon Team, a jego talent zaczął się rozwijać jeszcze szybciej.
Niesamowitym przełomem w karierze pracującego na co dzień w Straży Pożarnej we Wrocławiu Bartka, stały się zawody Zegama w 2018 roku. Zegama to jeden z najsłynniejszych europejskich biegów górskich z niezwykłą historią i fantastycznymi kibicami. Nie od dziś wiadomo, że czołowe miejsca w tym elitarnym biegu to niesamowita odskocznia do międzynarodowej kariery. Zegama była prawdziwym międzynarodowym debiutem Bartka, który zajął miejsce na najniższym stopniu podium. Kolejne biegi cyklu Golden Trail World Series potwierdzały wielkie możliwości Polaka, a wygrana w Wielkim Finale GTWS w RPA zaowocowała zaproszeniem do Teamu Salomon Reserve.

Bartek po roku znalazł się zatem w bezpośrednim zapleczu najlepszych biegaczy świata, jednak ciągle do Teamu Elity była jeszcze daleka droga. Zeszłoroczne starty Bartka potwierdziły talent Polaka. Czołowe miejsca na Zegamie, Marathon du Mont Blanc, Dolomyths Run, ponownie skierowały wielką uwagę na Bartka. Zawodnik z Głuchołaz nie tylko potwierdzał kapitalną formę, ale jego styl rozgrywania zawodów był niezwykle widowiskowy dla kibiców. Bartek słynie z niesamowitej waleczności. Nie kalkuluje, biega od początku bardzo mocno, na granicach swoich fizycznych możliwości, a na mecie jest zawsze najbardziej wycieńczonym zawodnikiem ze stawki.